Odrealnienie

Pierwsze doświadczenie derealizacji bywa jednym z najtrudniejszych przeżyć dla osoby niezorientowanej na co cierpi. Poczucie oderwania od rzeczywistości, przebywanie jakby poza sobą, poczucie bycia w innym wymiarze myślowym, odbieranie świata w sposób odmienny niż dotychczas, brak kontaktu z własnymi uczuciami w pierwszym zetknięciu zdają się świadczyć o chorobie psychicznej. Nic bardziej mylnego. Podstawową przyczyną odrealnienia w zaburzeniach nerwicowych jest lęk. Przebywanie w stanie derealizacji następuje wskutek spadku dopaminy i wzrostu adrenaliny, co jest naturalną defensywną reakcją mózgu na nadmiar bodźców. Chorzy często określają ten stan: snem na jawie, wrażeniem braku spójności z otoczeniem, pustką w głowie, pustką emocjonalną (nie odczuwają miłości, pożądania, radości – mają wrażenie, że uczucia przestały istnieć). Jest to stan przejściowy i niegroźny.

Kontakty z innymi ludźmi

W trakcie przeżywania zaburzeń lękowych chory  jest bardzo zaaferowany własnymi problemami, trudno więc zwracać mu uwagę na drobnostki życia codziennego. Zainteresowanie światem stopniowo maleje. Kontakt z innymi ludźmi jest mocno utrudniony bo chory permanentnie kieruje swoją uwagę do własnego wnętrza. Świat introspekcji w jakim żyje jest tak obciążony cierpieniem, że nie ma możliwości by dostroił się do innych osób potrafiących czerpać radość z życia. Chory wycofany jest z normalnego świata i nie wróci do niego dopóty, dopóki nie zacznie na powrót się nim interesować. Dopiero zainteresowanie i zaangażowanie pozwoli mu raz jeszcze stać się częścią otaczającego go świata. Impas polega na tym, że uczucie oderwania od rzeczywistości skłania chorego do niecierpliwego pragnienia natychmiastowego powrotu do rzeczywistości, którą znał wcześniej, czyli do wyzdrowienia. Nie ma jednak możliwości by stało się to gwałtownie i natychmiast, bo powrót do równowagi jest zawsze procesem rozciągniętym w czasie, a przechodzenie między światem lęku, a światem spokoju jest ZAWSZE stopniowe.

Emocje

Derealizacja powoduje złudzenie utraty uczuć. Stan ten jest niezwykle ciężki dla rodziców, gdyż wydaje im się, że nie kochają oni swoich dzieci. Określają to mianem próżni w miejscu, gdzie kiedyś przelewały się uczucia. Jest to jednak efekt długofalowego odczuwania lęku. Wymuszanie uczuć i próby przywrócenia ich na siłę są złym rozwiązaniem. Akceptacja stanu rzeczy oraz pogodzenie się z koniecznością czekania na ich powrót oraz uwalnianie napięcia poprzez medytację stopniowo przywróci dawne emocje.

Inny poziom

Dla mnie również uczucie derealizacji było wyjątkowo ciężkie. Pamiętam zarówno okres, w którym doznałam tego po raz pierwszy jak i moment kiedy to ustąpiło. Nazywałam to uczucie „innym poziomem”. Odbierałam wówczas rzeczywistość jakby była za zamkniętymi drzwiami, niby słyszałam co się tam dzieje, ale to było bardzo płaskie i stłumione. Dryfowałam po ulicach czując się jak w Matrixie. Miałam wrażenie, że tylko ja jedna dostrzegam, że jest jakiś inny wymiar funkcjonowania. To napawało mnie lękiem o zdrowie psychiczne, bo aż prosił się wniosek, że takie odczuwanie doprowadzi mnie w najlepszym razie do Rybnika lub Tworek. Nie przeszkadzało to jednak w wypełnianiu codziennych obowiązków. Ograniczało znacznie możliwość kontaktów z innymi ludźmi, nie było mowy o głębszych relacjach czy zażyłościach ale dało się z tym żyć. Pamiętam również kiedy to przeszło. To było już po kilku miesiącach medytacji, Wigilia Bożego Narodzenia. Wieczór w dużym gronie rodzinnym. Pamiętam, że ktoś powiedział coś bardzo zabawnego, a ja wybuchłam śmiechem, szczerym, głębokim, prawdziwym śmiechem, którego nie było od wielu miesięcy. Pamiętam, że poczułam, że tam jestem, że zauważyłam ten śmiech, poczułam zapach dań, choinki. Jakby ktoś wreszcie przestał trzymać mnie na standby’u. Wróciłam.