Długotrwałe przeżywanie stanów lękowych doprowadza do powstawania różnych pobocznych dolegliwości. Nie każdy cierpiący na chorobę nerwową będzie przeżywał je wszystkie, można jednak wyróżnić zbiór charakterystyczny dla tych zaburzeń. Najpowszechniejsze trudności towarzyszące to: obsesje, bezsenność, ostrze poranka, depresja, utrata pewności siebie, trudności w kontaktach z ludźmi, trudność w powracaniu do domu i obawa.

Tym artykułem chciałabym rozpocząć cykl omówienia każdego skutku ubocznego z osobna.

OBSESJA

Obsesja to rodzaj zachowań i myśli, które w sposób kompulsywny, powracający i niepokojący atakują chorego. Ofiara może cierpieć na więcej obsesji niż jedną. Przez wzgląd na wyczerpanie, które jest podstawą zaburzeń w zasadzie każda myśl, która w jakiś sposób niepokoi chorego, może stać się obsesją. Można wyróżnić trzy rodzaje obsesji.

Obsesja pierwsza

Obsesja pierwsza to nawyka powtarzania jakiegoś rytuału. Chory skupia się na ciągłym ponawianiu jakiegoś zachowania, które ma wyciszyć lęk za nim się kryjący. Przykładowo osoba obsesyjnie bojąca się zarazków będzie wielokrotnie w ciągu dnia myła ręce. Osoba bojąca się pożaru będzie wiele razy sprawdzać czy żelazko jest wyłączone, czy kuchenka jest zakręcona itd.  Kiedy chory zda sobie sprawę ze swojej kompulsywności, jego lęk prawdopodobnie jeszcze się pogłębi ponieważ oceni siebie jako niezrównoważonego. Wyczerpanie psychiczne i emocjonalne jakie towarzyszy zaburzeniom lękowym, nie pozwala chorym spojrzeć samodzielnie z innej perspektywy. Wyczerpanie oczywiście nie wynika z powtarzania pewnych czynności, a z napięcia jakie temu towarzyszy. Czynność bowiem powielana jest po to by ukoić nerwy i zapanować nad sytuacją. Istotną kwestią jest to, że nie musi istnieć żadna głęboko zakorzeniona przyczyna lęku przed zarazkami, pożarem itd. Obsesje bowiem najczęściej dotykają człowieka i uwrażliwionego i przeczulonego na bodźce. Błędem chorego jest ciągłe podejmowanie walki z obsesją, próby jej zahamowania i zapomnienia o niej. Czym bardziej stara się wyprzeć istnienie obsesji tym mocniej ona będzie się go trzymać.

Obsesja druga

Drugi rodzaj obsesji, to pewien zbiór myśli dotyczących możliwości wyrządzenia krzywdy komuś kogo się kocha (najczęściej matka boi się, że mogłaby zrobić krzywdę swoim dzieciom). Skutkiem tego rodzaju myśli jest zazwyczaj obezwładniająca panika. Reakcje emocjonalnie chorego są niesamowicie silne i nieproporcjonalne wielkie względem rzeczywistej wagi tych myśli. Kiedy w głowie chorego pojawia się obraz, w którym potencjalnie robi krzywdę komuś bliskiemu czuje zupełną dezorientacją. Oderwanie od jego własnych emocji nie pozwala mu poczuć, że nigdy nie byłby do tego zdolny, nabiera on wątpliwości wobec własnej moralności co tylko pogłębia poczcie lęku. Ucieka od tych myśli i próbuje ich uniknąć utrwalając jedynie przyjęty schemat. W tej kategorii obsesji mieszczą się również grzeszne myśli. Najczęściej atakują osoby głęboko wierzące i chcące żyć w pełnej zgodzie z jakąś religią. Myśli te będą dotyczyć seksualności i różnych czynów, które stawiałaby chorego w miejscu, gdzie zasługuje na największe potępienie.

Obsesja trzecia

Trzeci rodzaj dotyczy głębokiej introspekcji. Chory całkowicie skupia się na sobie, na swojej chorobie, na jej objawach. Bezustannie pogrążony jest we własnych myślach. Nawet jeśli chwilowo przenosi uwagę na inne tematy, jego myśli wciąż uciekają do wnętrza. Prowadzi to do poczucia, że nie może on oddzielić działań od swojego umysłu.

Jak sobie z tym radzić?

Kluczem w drodze do sukcesu jest zrozumienie mechanizmu działania obsesji. To znajome koło, w którym na objawy reaguje się lękiem, a reakcja lękowa wywołuje kolejne objawy. Napięcie, które temu towarzyszy obniża zdolność obiektywnej oceny sytuacji, nerwy coraz mocniej się uwrażliwiają więc coraz trudniej wyjść z zaklętego kręgu. Podstawowymi warunkami sukcesu są: obniżenie napięcia, zrozumienie, że nie jesteś swoimi myślami, akceptacja zarówno aktualnego stanu rzeczy jak i zgoda na to, że jeszcze przez jakiś czas będziesz się czuć kiepsko.

We wszystkich czterech powyższych warunkach sukcesu zbawienne jest praktykowanie medytacji wyciszenia. Praktyka bowiem w znacznym stopniu poprawia zdolność akceptacji stanu obecnego, akceptacji i obserwacji swoich myśli,  skutecznie obniża napięcie (odczuwalne już od pierwszych sesji) oraz wyraźnie oddziela nas od naszych myśli.

W moim odczuciu mechanizm poradzenia sobie z tym trudnym stanem w gruncie rzeczy jest bardzo prosty, wystarczy zauważyć pewne zależności, które tym zjawiskiem rządzą. Czym większe napięcie, opór, próba wyparcia – tym gorsze samopoczucie i oddalanie się od celu. Czym więcej akceptacji i wyciszenia tym słabsze reakcje lękowe i ostateczne wyciszenie. Wiem jednak, z własnego doświadczenia, że przebywając ciągle w bardzo wysokim napięciu traci się zdolność jasnej oceny sytuacji oraz zaufanie do siebie i innych. Chory nastawiony jest podejrzliwie, stan chorobowy, w którym tkwi jest straszny ale znany. Decyzja o upragnionej zmianie bywa bardzo trudna do podjęcia, dlatego tak często piszę, że pierwszym krokiem jest wzięcie odpowiedzialności za siebie na siebie. Nie ma takiej możliwości, że choroba przejdzie sama. To się nie wydarzy. Tu trzeba pracy nad sobą. Jestem absolutnie pewna, że każdy nawet najmniejszy wysiłek zaowocuje pozytywnym efektem. Czasem wystarczy pierwsze pozytywne skojarzenie, które popchnie zlęknionego do dalszych prób, a ostatecznie do wolności od chronicznego lęku i cierpienia.